Zielenią
rozkwitłe łąki
wieczorem białe
spowiły mgły
matkę ziemię
na dobranoc lekkością całując
czas dnia dopełnił
opadającym mrokiem
jak szeptem wypowiadane
ukochane słowo
kończy milczące pacierze
W kielichy kwiatów
kroplami purpurowego nieba
spłynęły trud i cierpienie
by jak w kołyskach
znaleźć ukojenie
a ja w godzinie
gdy świat spowiada się i zasypia
do serca tulę
miłością rozgrzane kamienie
Bogiem zastygłe –