|
|
|
ROZDZIAŁ |
Błogosławiony Wincenty
Kadłubek |
|
DRUGI |
Bł. WINCENTY KADŁUBEK NA ZJEŹDZIE W ŁĘCZYCY
w r. 1179 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Pierwszy uczony Polak,
który za granicą zyskał stopień <mistrza
nauki>, Wincenty Kadłubek, kilka lat
wytrwale pracując, przygotował wszystko do
owego wielkiego w dziejach naszych zjazdu w
Łęczycy, gdzie sprawiedliwości poczęto
otwierać wrota. |
|
|
|
U tego narodu, bowiem
od prastarych czasów był uroczysty, niby
powagą nawyknienia uświęcony zwyczaj, iż
wielmożni panowie gdziekolwiek się z
orszakiem w podroż udawali, biednym kmiotkom
nie tylko zabierali plewy, siano, słomę, ale
nawet do stodół i chat się dobywali,
wydzierając im zboże, co nie tyle obracali
na pożywienie, ile raczej porzucali koniom
na stratowanie. |
|
|
|
Był także jeszcze
inny, podobną zuchwałością zadawniony
zwyczaj, że, ile razy jakiś możny pan chciał
do kogo wysłać poselstwo, nakazał służalcom
używać podwodów biednych kmiotków i w jednej
godzinie niezmierną przestrzeń odbywać jak
najprędszym pędem. Ten zwyczaj dla wielu
nader był szkodliwy. Jednych bowiem konie
nagłym biegiem wysiliły się, a za to nie
otrzymali nagrody, drugich konie wśród drogi
padały, a te, które się odznaczały
nadzwyczajną ocą i szybkością, zabierano bez
nadziei odzyskania ich napowrót. Stąd
zjawiały się częste napady, czasem nawet
zabójstwa. |
|
|
|
Prócz tego książęta i
ten zwyczaj uporczywie zachowali, że dobra
zmarłych biskupów zabierali albo do skarbu
króla składali. Co jednak należy pod prawo
Boskie, nie należy do niczyjej własności, co
zaś do nikogo nie należy, zostaje
w rękach posiadacza? Aby się więc podobne
nadużycia na przyszłość nie działy, król
sprawiedliwy zakażał je pod karą klątwy.
Zjechało się w tym celu ośmiu biskupów, w
oznaki godności przybranych, a wszyscy
jednogłośnie postanowili: “Ktokolwiek by
biednym kmiotkom zboże czy gwałtem, czy
innym sposobem zabierał albo zabierać kazał,
niech będzie wyklęty. Ktokolwiek do dania
podwodów na posyłki kogokolwiek przymusić
każe, niech będzie wyklęty, wyjąwszy tylko
jeden przypadek, tj. gdy nieprzyjaciele,
której dzielnicy zagrażają. Nie jest to
bowiem niesprawiedliwością, jeżeli
jakimkolwiek bądź sposobem stara się kto o
ocalenie ojczyzny. I znów ktokolwiek
zmarłego biskupa zagarnie dobra,
czyliby książęciem był, czy jakąkolwiek
znakomitą osobą lub urzędnikiem, bez
wszelkiej różnicy niech będzie wyklęty! |
|
|
|
Ale i ten, który
zabrane dobra kościelne przyjmuje, a
zabranych zupełnie nie zwróci, ma podpadać
karze!” Ludność w dobrach kościelnych
osiadła wolna też była od powinności wobec
grodu, bo prawo kościelne nie znało praw tak
zwanych grodowych. Synod łęczycki, skończony
w roku 1180, przyniósł ogromne ulgi ludności
biednej, bo chociaż zdawało się, iż on
dotyczył tylko praw duchowieństwa, w istocie
brał pod opiekę i ochronę ubogich włościan
przed wyzyskiwaniem ze strony ludzi
niedobrych. Trzy lata pracował bł. Wincenty
nad ułożeniem tych praw, ale też gdy zostały
one przyjęte i uchwalone, widział, iż praca
ta nie była daremna. |
|
|
|
Jakkolwiek on, cichy i
skromny, zawsze o sobie mało mówiący, nie
przyznaje sobie tej pracy w opisie kroniki,
jednak twierdzą to inni stanowczo, iż nader
jasno i rozumnie była przygotowana. Po pracy
nad ustawą sprawiedliwą, znów Wincenty
dopomógł do tego, iż relikwie św. Floriana
zostały sprowadzone do Krakowa. Uroczystość
ta odbyła się wspaniale, jakkolwiek w
kronice swej Kadłubek o tem nie mówi. |
|
|
|
Ceniony i głęboko
szanowany ks. Wincenty Kadłubek jest
świadkiem śmierci Kazimierza Sprawiedliwego.
Smutna ta i posępna chwila odbiła się w
słowach kronikarza, który wspominając zgon
ukochanego księcia, wierszem pięknym
opowiada smutki i żale narodu. Kiedy bowiem
wszyscy się radowali wspólnie, król, ta
jedyna i szczególna gwiazda państwa, właśnie
wtenczas, gdy niektóre pytania o zbawieniu
duszy kapłanom zadawał, wychyliwszy mały
puchar, na ziemię upadł i umarł? <Bo niema
tu ani jednej kropli bez goryczy>, mówił
przy uczcie wspólnej Wincenty do Kazimierza,
gdy ten sięgał po czarę z napojem. Król
wypił i padł na ziemię. Z Kazimierzem
Sprawiedliwym zstąpiła na długi czas do
grobu sprawiedliwość, pokój i szczęście
Polski, bo przeszło 100 lat trwały
zaburzenia wewnętrzne, a podstępy książąt
polskich sprowadziły straszne rozdwojenie i
nieszczęsne walki w całej ojczyźnie. |
|
|
| |
|
|
|
z "Przewodnika
chrześcijanina rzymskokatolickiego" |
|
wydanego 30
maja 1905 roku. Opracował Ks. Teofil Gapczynski. Wydanie pierwsze. Stutgart.
Z księgarni katolickiej Otona Thomy |
|
|
|